Surowe jedzenie – o co chodzi? (wprowadzenie do witarianizmu)

witarianizm, frutarianizm, surowa dieta

 

Być może słyszałeś o surowej diecie i cudach, jakie robi z organizmem i psychiką? To jest naprawdę niesamowite, a ponieważ sama tego doświadczam eksperymentując na sobie i edukując się w tym temacie, poczułam, że chcę w przejrzysty sposób przybliżyć Wam ten temat.

Wprowadzenie osobiste
Po 15 latach nie jedzenia mięsa i prawie 3 latach bez nabiału i produktów odzwierzęcych mój organizm powiedział do mnie: potrzebuję kolejnej zmiany. Mimo, iż nic nie zmieniałam, nagle zaczęłam budzić się z ciężkim żołądkiem, jakbym dzień wcześniej jadła do późna ciężkie i tzw. niezdrowe jedzenie. To było w okolicach Wielkanocy i miałam wtedy sporo przestrzeni na eksperymenty i doświadczenia. Przyszła do mnie idea świadomości breathariańskiej (taki stan świadomości i uważności, w którym człowiek przestaje być zależny od zewnętrznego pożywienia), W maju poczułam impuls i weszłam w głodówkę, która trwała 3 dni. Potem przez dwa tygodnie jadłam jeden posiłek co drugi dzień. Piłam tyle, ile zawsze, czyli niewiele (ok. 200 ml dziennie). Doświadczałam duchowego haju, a sesje, które prowadziłam z Klientami w tamtym okresie były jak przerabianie półrocznej terapii w godzinę. Zeszłam na ziemię kiedy pojawiało się coraz więcej pozornie zewnętrznych, niesprzyjających okoliczności takich jak spotkania towarzyskie z pysznym, przygotowywanym z myślą o mnie jedzeniem czy nagła wena kulinarna mojego partnera. Zamiast słuchać wewnętrznego głosu narzuciłam dyktaturę umysłu, co doprowadziło do ogólnego rozstroju razem z kompulsywnym jedzeniem i dawno nieobecną ochotą np. na ciastka. To mechanizm, który leży u podstaw efektu jo-jo – wyrzeczenia i restrykcje a po nich emocjonalne odbicie. Obserwowałam to wszystko jak widz w kinie i równocześnie doświadczałam tego procesu z rosnącą akceptacją i zrozumieniem. Na skutek kilku dobrych lektur, które wpadły mi w ręce oraz świeżej pamięci niedawnych doświadczeń, w moim umyśle pojawiła się jasność co do decyzji o zmianie – rezygnacja z obrobionego termicznie jedzenia, czyli wybór tylko surowych owoców, warzyw, orzechów czy pestek. Czekałam na moment, kiedy „kliknie” tak, by było to bezwysiłkowe i naturalne. Tym razem pozorne zewnętrzne okoliczności sprzyjały – tylko pierwszego dnia umysł owładnęła silna ochota na wyimaginowane, przetworzone jedzenie, która trwała… 20 minut. Przeczekałam. Od tamtej pory, po raz pierwszy w życiu, cudownie funkcjonuję na surowo, czuję się lekko, odzyskałam wewnętrzną moc i kontrolę nad tym, czego doświadczam z własnego wnętrza. Mój brzuch się wypłaszczył, ciało odzyskało proporcje i gibkość, powróciła pewność siebie, radość i potrzeba tańca. Nie jestem głodna i wcale nie zjadam dużej ilości owoców i warzyw (objętościowo w ramach jednego posiłku jem tyle samo, ile wcześniej innych produktów). Proces dokładnie przypomina to, co przydarzyło mi się 2,5 roku temu, kiedy mój organizm odrzucił nabiał. Samo się stało. Kolejne uzależnienie (od gotowanej żywności) zostało przekroczone w świadomości, co przełożyło się na plan fizyczny i potrzeby ciała.

A oto kilka faktów i ciekawostek na temat surowej diety, które mogą wpłynąć na głęboką zmianę przekonań i pomóc w przekroczeniu uzależnienia od gotowanej żywności:

  1. Człowiek, podobnie jak szympans, jest anatomicznym owocożercą (uzębienie, układ pokarmowy).

frutarianizm, witarianizm, owocożerca, weganizm

  1. Mechanizm trawienia – AUTOLIZA INDUKOWANA.

Każdy surowy pokarm ma w swojej strukturze komórkowej lizosomy – zbiorniczki z enzymami, zdolnymi rozłożyć ten pokarm. Kiedy surowe owoce i warzywa, orzechy i pestki, które są adekwatnym pokarmem dla człowieka (a więc te tylko, które możemy bez przeszkód zjadać na surowo) trafiają do żołądka, zostają zalane sokiem trawiennym, który rozpuszcza ścianki zbiorniczków i uwalnia te enzymy. Enzymy z pożywienia natychmiast samodzielnie rozkładają to pożywienie.

Co się dzieje z podgrzanym jedzeniem? W temperaturze powyżej ok. 40’C zbiorniczki z enzymami ulegają zniszczeniu. Kiedy taki (martwy) pokarm trafia do żołądka nasz organizm musi wyprodukować własne enzymy, które go rozłożą. W tym procesie organizm traci życiową energię (ma to bezpośrednie przełożenie na długość życia). Doświadczyć tego możemy, kiedy potrzebujemy odpoczynku po posiłku (po surowym posiłku zawsze mamy mnóstwo energii).

  1. Im mniej jesz – tym dłużej żyjesz

Byłam kiedyś na wykładzie nieżyjącego już profesora Jerzego Vetulaniego. Temat wykładu dotyczył długości i jakości życia. Przedstawiał on wyniki badań przeprowadzonych na osobach, które przeżyły powyżej 100 lat. Okazało się, że każda z tych osób miała w swoim życiu historię głodówkową (obozy koncentracyjne, zesłania, klęski nieurodzajów itp.).

Przeciętna długość ludzkiego życia na poziomie 70-80 lat jest znacznie zaniżona niż jej potencjał. Wydatkowanie energii życiowej na trawienie przegrzanych pokarmów od narodzin do śmierci skraca życie przeciętnie odżywiającego się człowieka o min. 40 lat!

  1. A co z witaminami, minerałami itp.?

    Otóż wszelkie niedobory mikroelementów w organizmie nie są spowodowane ich brakami w zewnętrznym pożywieniu, tylko naruszeniem wewnętrznego mechanizmu utrzymywania ich na właściwym poziomie!
    To tłumaczy doskonałe wyniki badań części osób na diecie roślinnej, osób po kilkutygodniowych głodówkach lub osób niejedzących w ogóle. Słuchając swojego organizmu (bez narzucania dyktatury umysłu) najłatwiej jest zapewnić prawidłowe funkcjonowanie tych mechanizmów (organizm sam daje znać czego aktualnie potrzebuje lub czego nie chce).

  2. Woda

    Wokół tego tematu wyrosło już zbyt wiele teorii, mitów i destrukcyjnych zaleceń propagowanych przez dietetyków na całym świecie. Ile litrów wody dziennie należy wypić? Otóż jedząc surowe owoce i warzywa można nie pić jej wcale, a mimo to zapewnimy organizmowi optymalne nawodnienie. Woda zawarta w owocach i warzywach jest najwyższej jakości i nigdzie na zewnątrz nie znajdziemy bardziej odpowiedniej.
    Najprostsza zasada: pijesz wtedy, kiedy chce Ci się pić. Jednak uwaga! Przetworzone napoje słodzone, typu coca cola to oszustwo organizmu. Woda w takich napojach nie wystarcza do rozpuszczenia i wydalenia zawartych w nich cukrów, przez co organizm jest odwodniony, chociaż nie „zgłasza” już zapotrzebowania na wodę. Skutkami odwodnienia organizmu jest zaburzenie wewnętrznych procesów, które prowadzi do chorób.

  3. Kondycja psychiczna i nastroje

    Surowe jedzenie zapewnia lekkość i doskonałe trawienie w organizmie wszystkiego, co zjedliśmy. Ma to bezpośredni wpływ na nasze przeżycia psychiczne i emocje, jakich doświadczamy. W artykule o inteligencji trawiennej czytamy:

„Nasze organy pokarmowe kryją w sobie rozległą sieć neuronów, które przenoszą informacje do mózgu i w ten sposób znacząco wpływają na procesy intelektualne, emocjonalne i immunologiczne. Co więcej, układ pokarmowy wytwarza 90% serotoniny obecnej w naszym ciele, niezwykle ważnego hormonu odpowiedzialnego za samopoczucie i zadowolenie. Wynika z tego jasno, że „niezdrowy” brzuch może być przyczyną nadmiernej drażliwości, smutku i złego samopoczucia, może pozbawiać nas energii, ograniczać nasze możliwości intelektualne, sprawiać, że tracimy orientację, zmieniać wzorce myślowe i procesy fizyczne.”

  1. I na koniec coś ekstra: NIE MOŻNA MIEĆ NADWAGI BĘDĄC NA SUROWEJ DIECIE.

    A to dlatego, że przechodząc na adekwatne odżywianie organizm błyskawicznie powraca do swojej idealnej wagi i sylwetki. Ma to też związek z procesami, które zachodzą wówczas w psychice. Momentalnie zaczynamy czuć się lepiej w naszym ciele. Ubytek wagi jest adekwatny do nadmiernych kilogramów – osoby z większą nadwagą na w 100% surowej diecie będą szybciej „zrzucały” kilogramy, a u osób bardzo szczupłych ubytek może być bardzo niewielki. Jeśli chodzi o samo jedzenie nie ma żadnych ograniczeń ilościowych (pod warunkiem, że jest surowe). Jednak szybko zorientowałam się, że kiedy „zaskoczy” zmiana w świadomości, ogólne zapotrzebowanie na ilość pożywienia zmniejsza się i może odkryjemy, że 1-2 niewielkie posiłki dziennie to wszystko, na co mamy ochotę i czego potrzebuje nasz organizm, aby być w szczytowej formie psycho-fizycznej. To zawsze bardzo indywidualna sprawa.

Jeśli po przeczytaniu tego artykułu poczułeś, że chciałbyś spróbować, przyjmij ode mnie jeszcze jedną radę:

Bądź skoncentrowany tylko na sobie, porównuj się tylko ze sobą (rozważaj to, czego doświadczasz i doświadczałeś wcześniej), odstąp od motywacji, której celem jest społeczna akceptacja lub jakikolwiek kontekst uwzględniający to, co na zewnątrz. Robisz to dla siebie, a Twój organizm jest Twoim przewodnikiem. Oddaj mu głos i nie narzucaj dyktatury umysłu (a więc nie lekceważ sygnałów z ciała kiedy np. jesteś głodny albo masz potrzebę zjedzenia czegoś, czego w umyśle postanowiłeś nie jeść). Zmiany w organizmie będą pociągały za sobą zmiany w świadomości i wzajemnie – to dzieje się równocześnie, synchronicznie, skutek i przyczyna są wymienne. Jeśli będziesz potrzebować wsparcia w tym procesie – napisz do mnie.

Polecam także zaopatrzyć się w świetną książkę o surowym jedzeniu: „Żywe jedzenie, albo dlaczego krowy są drapieżnikami”, która szczegółowo i w przystępny sposób rozwija poruszone wyżej zagadnienia i wyjaśnia procesy biochemiczne zachodzące w organizmie, których w tym artykule nie opisywałam. Książka jest dostępna na Allegro bezpośrednio u polskiej tłumaczki – LINK.

Dziękuję, że jesteś 💚

Kocham