Top 4 popularne prezenty, o których pochodzeniu nie miałeś pojęcia

Prezenty wegańskie

Jako, że okres przedbożonarodzeniowy to czas prezentów i zakupów, przedstawiam listę chętnie kupowanych rzeczy, których pochodzenie może okazać się zaskakujące i których produkcja została okupiona trudnym do wyobrażenia cierpieniem. Zacznę od szalenie popularnych wyrobów z psa.

  1. Skórzana galanteria i dodatki z sieciówek (portfele, paski, rękawiczki, torebki, paski od zegarków, skórzane bransolety i rzemienie, buty oraz skórzane wkładki w butach z ekoskóry itp.)

„Made in China”… Chiny są największym eksporterem produktów skórzanych na cały świat, gdyż prawo nie zabrania tam zabijania zwierząt dla pozyskania ich skóry. Zdecydowana większość (choć przypuszczam, że wszystkie) skórzane dodatki w popularnych sieciówkach oraz supermarketach są zrobione z psich skór. Nie będę gołosłowna i dla chętnych zamieszczam materiał, który powstał w wyniku rocznego śledztwa w jednej z chińskich rzeźni. Materiał został opublikowany przez WPROST (po kliknięciu w link zostaniesz przekierowany do artykułu, potem sam zdecydujesz czy chcesz obejrzeć nagranie filmowe).
Korzystając z okazji zachęcam do obejrzenia jednej z najlepszych, moim zdaniem, kampanii PETA dotyczącej torebek skórzanych. Półtoraminutowy film obejrzysz tu.

  1. Słodycze!!!

Składnikiem obecnym w niemal wszystkich popularnych słodyczach jest olej palmowy. Olej ten produkuje się z palm oleistych, których plantacje zajmują dziś powierzchnię ok. 74 milionów hektarów w samej Indonezji. Ten ogromny obszar pod uprawy (jest to powierzchnia dwa razy większa od terytorium Niemiec) pozyskano w skutek zniszczenia i spalenia lasów tropikalnych, będących ostatnim na ziemi miejscem występowania orangutanów. Rosnący popyt na olej palmowy wielkich koncernów spożywczych (wśród których czołowym odbiorcom jest Nestle) powoduje, że wycinka i palenie lasów wciąż trwa. Zwierzęta zamieszkujące lasy (m.in. orangutany, nosorożce, słonie, tygrysy) są mordowane, płoną żywcem, umierają z głodu, a kłusownicy urządzają codziennie krwawe polowania. Olej palmowy jest jednym z najtańszych tłuszczy, dlatego ogromne koncerny, których strategią rozwoju jest sukcesywne obniżanie kosztów produkcji, dobrowolnie z niego nie zrezygnują. W tego typu przypadkach odpowiedzialność i moc sprawcza spoczywa na konsumentach – świadome niekupowanie produktów zawierających olej palmowy jest skuteczną formą nacisku, która ma realny wpływ na decyzje podejmowane „u góry”.

Więcej na ten temat przeczytasz np. w tym artykule.

  1. Ubrania

Coraz głośniej mówi się o tym, że substancje wykorzystywane do barwienia ubrań produkowanych m.in. w Chinach i Bangladeszu, są wysoce toksyczne. W samych halach produkcyjnych pracownicy, oprócz tego, że warunki pracy są dalekie od tego, co nazwalibyśmy, humanitarnymi (praca od 10 do nawet 18 godzina na dobę, na stojąco, niskie wynagrodzenia i nie spełniające standardów stanowiska pracy – więcej na ten tematu tutaj), pracownicy są narażeni na choroby, zatrucia, dożywotnie kalectwo i śmierć w wyniku kontaktu z toksycznymi barwnikami. Kiedy kontener z odzieżą z Chin przyjeżdża do Polski, najpierw obsługa w maskach otwiera go i wietrzy przez 2-3 doby. Dopiero po tym czasie można w miarę bezpiecznie rozpakować dostawę ubrań. To standardowa procedura produkcji i dostaw odzieży do największych międzynarodowych sieciówek i nie tylko. Gigantyczny popyt na ubrania i podążanie za modą jest okupiony setkami tysięcy ludzkich żyć.
Zobacz materiał filmowy lub przeczytaj ten artykuł.

  1. Kosmetyki, perfumy i farmaceutyki

Zdecydowana większość popularnych firm kosmetycznych i WSZYSTKIE firmy farmaceutyczne* (tego wymaga prawo) testują swoje produkty na zwierzętach. Testowanie (wiwisekcja) odbywa się ZAWSZE w sposób krwawy, okrutny i kończy się śmiercią zwierzęcia. Testy na zwierzętach to potworność, jaką trudno sobie wyobrazić. Pisałam już o tym w tekście o weganizmie, a chętnych zgłębienia tematu odsyłam tu i tu. Na bieżąco aktualizowaną listę firm testujących i nietestujących na zwierzętach znajdziecie tu. Warto ją przejrzeć nim zdecydujemy się na zakupy w drogerii.
Testowanie na zwierzętach to jedno z oblicz dramatu związanego z produkcją kosmetyków. W wielu produktach znajdziemy też olej palmowy i składniki pochodzenia zwierzęcego, np. większość mydeł i gotowych mas mydlanych (do domowej produkcji mydła, również tych na bazie roślinnej) ma w swym składzie zwierzęcy łój pod nazwą Sodium Tallowate.

*Warto przy okazji pamiętać, że kupując Apap, Gripex czy Rutinoscorbin wspierasz testy na zwierzętach. Jeśli te informacje wzbudziły Twój sprzeciw, przeczytaj mój artykuł o istocie wszelkich chorób i dolegliwości.

Informacje, które przedstawiłam w artykule nie są wybiórczym zbiorem praktyk, stosowanych przez niektórych producentów i firmy. Tak wyglądają kulisy konsumpcyjnej sceny, na której żyje dziś ponad 7 miliardów ludzi i o połowę mniej zwierząt niż jeszcze 40 lat temu.
Wybierając się na świąteczne zakupy, bądź świadomy, współodczuwający i odpowiedzialny, a Wszechświat Ci się odwdzięczy, obiecuję.

  • szysia

    Od dawna czytam etykiety. Staram się nie kupować, jeżeli coś wzbudzi niepokój. Najgorsze jest to, że nie zawsze wiem , co oznacza jakiś związek. .
    Dobre i to, że unikam tabletek, nawet od bólu głowy. Jedynie, gdy choroba przyciśnie idę do lekarza. Made in china unikam w ogóle.
    Na olej palmowy też staram się zwracać uwagę.
    Bardzo przydatny wpis. Pozdrawiam 🙂

  • Radek Wojnar

    Po etycznie i zgodnie z europejskimi normami produkowane ubrania, w całości wykonane w Polsce zapraszam na http://www.PunkParrot.com – niebanalne koszulki, bluzy i plakaty z przesłaniem wegańskim i proanimal