Zaburzenia odżywiania: anoreksja, bulimia i inne

anoreksja, bulimia
Przyznam, że rzadko ktoś przychodzi do mnie z takim problemem, chociaż w trakcie procesu czasem ujawniają się takie zaburzenia. Teorii na ten temat jest wiele, podobnie jak dietetyków, psychologów i lekarzy, którzy specjalizują się w pracy z tymi, konkretnymi zaburzeniami. Osoby zainteresowane tym tematem spotykam najczęściej na niezobowiązujących webinarach lub w serwisach poświęconych chorobom i zaburzeniom. Często też ujawniają się komentując na zasadzie negacji to, co zostało napisane o związku świadomości z objawami psychosomatycznymi. To ciekawe zjawisko, któremu nie będzie poświęcony niniejszy artykuł, ale wspomnę o tym w dalszej części.

Program „Świadomość poprzez jedzenie” powstał na podstawie obserwacji i bezpośredniego doświadczenia związku między tym, co w głowie, a tym, co manifestuje się w ciele. Mówiąc o tym, co w głowie mam na myśli nie tylko procesy psychiczne świadome i podświadome, ale również ogólny stan świadomości danej osoby, którego widocznym przejawem jest sposób patrzenia na świat i myślenia o nim oraz o własnym miejscu we Wszechświecie.

Z punktu widzenia holistycznego podejścia do człowieka, na który składa się ciało fizyczne, umysł analityczny i boski pierwiastek, zwany duchem, czy intuicją, każdy z tych aspektów ludzkiego bytu jest w ścisłym połączeniu z pozostałymi, wpływa na pozostałe i jest od nich zależny. I tak na przykład dietetyka skupi się na ciele, psychodietetyka rozszerzy swój ogląd na zależność pomiędzy umysłem a ciałem, a „Świadomość poprzez jedzenie” weźmie pod uwagę wszystkie trzy aspekty, dążąc do uzyskania całościowej równowagi w człowieku.

Kiedy popatrzysz na człowieka jako całość tych trzech aspektów, łatwo zauważysz, że nazywanie poszczególnych chorób, dysfunkcji czy zaburzeń związanych z odżywianiem, ogranicza Ciebie, jako doświadczającego pełni swojego jestestwa, zawężając to doświadczenie do skupienia uwagi na tym, co nazwałeś konkretną chorobą, dysfunkcją lub zaburzeniem. Od razu pojawia się wokół tego cały szereg objawów, kolejnych dysfunkcji, myśli i obaw, z tym związanych. Innymi słowy wierzysz, że zachorowałeś na coś, co ma swoją konkretną nazwę, co zaetykietowałeś i wiesz, czego się możesz spodziewać. Zauważ, że większość z tego, czego będziesz od teraz doświadczać, od chwili, kiedy uwierzyłeś, że twoją przypadłością jest… (tu pada konkretna nazwa-etykieta choroby lub zaburzenia) wcale nie jest Twoje. Zaczynasz doświadczać tego, co zostało Ci powiedziane na ten temat, o czym przeczytałeś lub co jest zgodne z Twoją wiedzą o. W tym momencie przestajesz tak naprawdę doświadczać, a zaczynasz odtwarzać wszystkie koncepty, jakie na ten temat masz. Tak długo jak to będziesz czynił, choroba, dysfunkcja czy zaburzenie będzie Twoim rzeczywistym udziałem.

Żeby przekroczyć stan, w którym sam siebie uwięziłeś, trzeba na powrót zacząć doświadczać siebie, jako całości. Trzeba zapomnieć o wszystkich etykietach i oczekiwaniach, jakie z automatu pojawiają się wobec tego, co raz zaszufladkowałeś. Trzeba wrócić do czystego, bezpośredniego doświadczenia tego, co się tu i teraz dzieje w Twoim ciele, w Twoim wnętrzu. W tym właśnie momencie odkrywamy, że nasze doświadczenia są bardzo różne, bardzo swoiste i bardzo intymne. To, co się wyłania z tego nowego doświadczenia ani trochę nie przypomina bezdusznej etykiety, przy której, czasem bardzo długo, trwaliśmy. To absolutnie cudowny moment, w którym możliwe jest pełne przeżycie tego, co się nam ujawniło. Wówczas następuje uzdrowienie, które jest tak naprawdę „skutkiem ubocznym” przyjęcia tego doświadczenia.

Przykład 1
Pracowałam z osobą, która w swoim życiu doświadczała coraz to nowych chorób i dolegliwości. Przyszła do mnie z szeregiem nietolerancji pokarmowych, potem pojawiały się potwierdzone badaniami lekarskimi problemy z wątrobą, z trzustką, nowe alergie, bóle pleców i boleści rosnących ósemek. Zamiast pracy nad dietą i dostosowywaniem pokarmów do zmieniających się okoliczności, skupiłyśmy się na bezpośrednim doświadczeniu zarówno w ciele jak i w sferze psychiki, tego, co sprawiało tej osobie dyskomfort. Każde wejście w dane doświadczenie było zupełnie nowym przeżyciem, za którym pojawiały się kolejne „olśnienia”. Zamiast rozmawiać o chorobach pracowałyśmy z zaciekawieniem nad tym, co dostępne w tu i teraz. Jak się okazało, ze skutkiem trwałym i natychmiastowym, ta osoba uwalniała się po kolei ze wszystkich przypadłości somatycznych, stając się przy tym coraz bardziej świadoma i coraz pełniejsza. Zdrowienie nastąpiło na wszystkich trzech poziomach, ale był to tak naprawdę skutek uboczny ogólnego wzrostu świadomości.

Inny przykład…

Przykład 2
Odbyłam kilka sesji z osobą, która w młodości cierpiała na anoreksję, chociaż nie postrzegała tego nigdy w kategoriach choroby. Wiedziała, że to zaburzenie, bo świat tak to nazywał, ale dla niej samej niejedzenie było naturalnym stanem, w którym jej organizm czuł się wyśmienicie. Nie miała żadnych dolegliwości fizycznych związanych z brakiem pokarmów. Jej włosy były lśniące, a skóra jędrna i zdrowa. Nigdy też nie schudła do punktu, w którym jej ciało wyglądałoby na niedożywione. Czuła się najlepiej pijąc tylko soki, ale zewsząd dobiegały ją oceny i osądy związane z jej stylem życia, tak odmiennym od „normalnego”. Zaczęła chorować, kiedy uwierzyła, że coś z nią faktycznie jest nie tak. Dopiero wtedy zaczęła tyć i źle się czuć w swoim ciele. Pojawiły się problemy emocjonalne i psychiczna udręka trwająca latami. Momentem przełomowym było, gdy podczas naszej sesji wróciła do niej świadomość, że przez te wszystkie lata żyła w niezgodzie z potrzebami własnego organizmu, uwierzywszy w zewnętrzne osądy. Radość życia wróciła, gdy na nowo zaakceptowała siebie i zaufała informacjom, które miało jej do przekazania własne ciało.

Tak więc program „Świadomość poprzez jedzenie” jest, pewnego rodzaju, alternatywą dla mniej lub bardziej skutecznych i trwających miesiącami, a często latami, zmagań i terapii. Ale jest to też opcja dla ludzi świadomych, odważnych, gotowych wziąć odpowiedzialność za swoje życie i gotowych na zrezygnowanie ze wszystkich korzyści, jakie daje im choroba, dysfunkcja lub zaburzenie. Bo trzeba Ci wiedzieć, że za każdym takim stanem (chorobą, dysfunkcją, zaburzeniem) kryją się mniejsze lub większe, świadome lub nieuświadomione korzyści, które stanowią, najogólniej rzecz ujmując, asekurację przed wzięciem odpowiedzialności.

To dobry moment, aby poruszyć wątek z początku artykułu i jednocześnie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego osoby chore, ze stwierdzonymi dysfunkcjami i zaburzeniami nie są zwykle (z własnego wyboru) odbiorcami programu „Świadomość poprzez jedzenie”. Ludzie, którzy przychodzą z chorobą jako gotową odpowiedzią, asem w rękawie, stwierdzeniem ucinającym dyskusję na forach, w komentarzach na Facebooku, w pytaniach na webinarze, nie są jeszcze gotowi na to, by wyzdrowieć, by wziąć odpowiedzialność. W głębi serca dana choroba-etykieta przynosi im tak potężne korzyści, rekompensuje tak wiele, że nie są gotowi z nich zrezygnować.

Przykład 3
Pracowałam z osobą, która miała silne migreny, czasem trwające wiele dni. Przyszła do mnie po kilku epizodach, które zakończyły się hospitalizacją. Podczas pierwszej i jedynej sesji światło dzienne ujrzała następująca prawda: kiedy ta osoba trafia do szpitala, wówczas już nikt jej nie zarzuci, że udaje. Ludzie wokół przestają bagatelizować jej problem, a przez to ją samą. To jedyny sposób (w jej ówczesnym, podświadomym przeświadczeniu), by była dostrzeżona przez ludzi, na których jej zależy.

Przykład 4
Moja znajoma opiekowała się przewlekle chorą matką. Praktycznie nie miała swojego życia, nie była w stanie stworzyć normalnego związku z mężczyzną, gdyż jej mama wciąż czegoś od niej potrzebowała. Nie mówiła dosłownie. Swoją potrzebę bycia zaopiekowaną przez córkę wyrażała w postaci kolejnych chorób i dolegliwości, które uniemożliwiały jej samodzielne funkcjonowanie. Ona tak naprawdę nie chciała wyzdrowieć, bo to oznaczałoby dla niej (w jej ówczesnym, podświadomym mniemaniu), samotność.

Przykład 5
Pracowałam na gruncie rozwoju osobistego (life coachingu) z osobą z nadwagą, która wcale nie chciała poruszać tematu wagi na sesjach. Kiedy pojawił się wątek niedoczynności tarczycy „maglowana” podświadomość ujawniła, że jedną z korzyści jakie daje jej choroba jest odpowiedź na kąśliwe uwagi znajomych dotyczące tego, że ostatnio przytyła. Mówiło się wtedy: tarczyca. I temat się ucinał.

Korzyści, jakie przynosi nam trwanie w stanach „od nas niezależnych”(choroby, zaburzenia, dysfunkcje) jest niepomiernie wiele a wszystkie z nich działają jak protezy w codziennym życiu. Co ważne, wydaje nam się wtedy, że to jedyny sposób, aby dostać od świata to coś konkretnego, na czym nam zależy, co jest dla nas tak istotne i ważne. To proces w głównej mierze nieświadomy. Kluczowe wydaje się tu dotarcie do punktu, w którym jesteśmy gotowi otworzyć się na inne ewentualności. To znaczy przyznać się przed samym sobą, że być może tylko wydaje nam się, że to jedyny sposób i że możliwe jest, że istnieją inne sposoby, aby otrzymać to, na czym nam tak bardzo zależy.

Jeśli znalazłeś się w tym punkcie to prawdopodobnie jesteś gotów, by rozpocząć program „Świadomość poprzez jedzenie”, masz w sobie odwagę, by przyjrzeć się sobie bez usprawiedliwiających fałszywych przekonań, zasłaniania się etykietami (otyłość, anoreksja, bulimia, tarczyca, celiaklia, nietolerancje, alergia etc.), jesteś w stanie z pełną odpowiedzialnością przyjąć to, co się Tobie o Tobie ukaże pod wszystkimi zaprzeczeniami (to nie ja), starymi i bezpiecznymi przeświadczeniami, całą dotychczasową wiedzą, jaką na swój temat masz. Tam, gdzie kończą się etykiety, tam zaczyna się świadomość.

Dziękuję z całego serca za inspirację do napisania tego artykułu i za wszystkie słowa, które spłynęły z moich palców.

Z miłością,
Dominika