Jestem zła – czyli w co tak naprawdę o sobie wierzę

W naszej codzienności poruszają nas emocje, takie jak złość, gniew, radość, strach itp. Pod emocjami kryje się coś bardziej pierwotnego – uczucia, np. smutek, lęk, miłość. Kiedy wejdziemy jeszcze dalej, wgłąb siebie, ujawnią się ich przyczyny: PRZEKONANIA, czyli to, w co na głębokim, najczęściej nieświadomym poziomie, o sobie wierzymy. Rzadko kiedy mamy odwagę i motywację do tego, by zatrzymać się na odczuwanej właśnie emocji i wykonać uwalniającą pracę – iść po nitce do kłębka, do źródła, by je “uzdrowić”. Praca na powierzchni daje powierzchowne efekty, głęboka praca zmienia praprzyczyny, odpowiedzialne za fundamenty konstruktu osobowości. Poniżej publikuję fragment mojego dziennika i procesu, który na sobie przeprowadziłam, ku inspiracji do własnej, głębokiej pracy, która zmienia WSZYSTKO.

 

Myślę o sobie, że jestem zła. Dlatego tak bardzo staram się czynić na każdym kroku dobro.

Kiedy to napisałam, pierwsze zdanie zabrało mnie do czasów, kiedy byłam małą dziewczynką. Byłam karana i wtedy wmówiono mi, że jestem zła. I to się stało moją Pierwszą Prawdą o sobie. Pod wszystkim, co o sobie wiem, myślę, co o sobie zobaczyłam obserwując swoje postępowanie, motywacje i decyzje – kiedyś i teraz – pod tym wszystkim tak naprawdę sądzę (ta część mnie sklejona z tożsamością sądzi), że jestem zła.

I nie pomagały świadomość, wiedza z psychologii, wzorowe duchowe prowadzenie się. Nigdy wcześniej, do teraz, nie zostało to uchwycone i nazwane: MYŚLĘ O SOBIE, ŻE JESTEM ZŁA.

I myślę też, idąc dalej, że kiedy tylko puści to coś, co mnie trzyma (wyobrażam TO sobie jako coś napiętego z gumy, co prędzej czy później strzeli z tego napięcia), posypie się lawina, otworzy puszka Pandory, nastąpi kataklizm, który strawi świat.

(Ale sobie pochlebiasz! Właśnie zdemaskowana została skrzętnie skrywana pod postacią Zranionego Dziecka, DUMA).

Pytanie, które nasuwa mi się natychmiast po ujrzeniu na piśmie stwierdzenia: JESTEM ZŁA brzmi:

Czy to jest prawda?

Trochę zajęło mi odpowiedzenie sobie na to pytanie. Ta wyedukowana część mnie z miejsca odpowiedziała: To nieprawda. Ale czułam, że to nie wystarczy, bo nic się wewnątrz mnie nie zmieniło. Wyszłam na powietrze, spojrzałam w niebo i poprosiłam, żeby przyszły do mnie takie argumenty, które przemówią do tego, kto strzeże Pierwszego Przekonania.

Po owocach ich poznacie. – usłyszałam mój Wewnętrzny Głos

Spójrz na to, co stworzyłaś, co jest wokół Ciebie.

„A widział Bóg, że wszystko, co uczynił było bardzo dobre”(słowa Biblii z Księgi Rodzaju, fragment o stworzeniu świata).

I patrzę na mój piękny dom, w którym wszyscy czują się dobrze, i myślę o mojej kotce, która jest szczęśliwą i szanowaną istotą ze mną od 8 lat, i widzę moje konie, takie piękne, które mogą być po prostu końmi, są rozumiane i respektowane, nie chorują, i przypominam sobie słowa: ale dobrze gotujesz, i myślę o moim związku, w którym staram się być najlepszą dziewczyną, jak to tylko możliwe, dla Niego, bo On Na To Zasługuje; i co dostaję w tym związku: miłość, czułość, głębię, wsparcie i inspirację, Siebie; i myślę o ludziach, którymi się otaczam: wszyscy są naprawdę Wspaniali i wzajemnie sobie dajemy w tych znajomościach, i myślę o wszystkich osobach, z którymi pracowałam i którym pomogłam. Ile miłości wniosłam tam, gdzie wcześniej się na nią zamykano, ile inspiracji dałam ludziom. I to, że od prawie 20 lat nie zjadam zwierząt to też jest owoc, Prawda przejawiona w działaniu, zamiast naiwnej fantazji o tym, że ktoś miałby być zły.

Jesteś swoimi czynami. To, kim jesteś to Twoje owoce. Nie ma poza nimi niczego innego, czym jesteś lub czym mógłbyś być. Innymi słowy: Nie różnisz się od swoich owoców – efektów Twojego działania lub konsekwencji Twojego istnienia. Nie oceniaj w tym siebie, zobacz tylko co pozostawiłeś.

Dodam jeszcze, że ten proces odbywał się z poziomu osobowego – to praca na ukształtowanej osobowości i w jej obrębie. Zdanie: To, kim jesteś to Twoje owoce. Nie ma poza nimi niczego innego, czym jesteś lub czym mógłbyś być dotyczy tego, osobowego poziomu patrzenia i doświadczania siebie jako tożsamości i tylko na tym poziomie postrzegania jest prawdziwe. Aby doświadczyć siebie jako Pełni, trzeba, by zostały obnażone wszystkie samosabotujące elementy, które przejmują nad nami władzę (z poziomu nieświadomego). Przeprowadzenie takiego procesu w obrębie umysłowej projekcji małego “ja” wyzwala z niej.

Kocham Cię i życzę Ci pięknej transformacji. Jeśli potrzebujesz wsparcia w tym procesie – napisz do mnie i umów się na sesję.